Co się z nami dzieje od nadmiaru technologii?

W dobie Internetu, cyfryzacji, smartfonów i właściwie nieograniczonego dostępu do sieci, trudno mówić o społeczeństwie wolnym. Towarzyszy nam nieustanny szum medialny i informacyjny. Nie jesteśmy wolni, bo ciągle atakowani i ograniczani przez nasze nowoczesne sprzęty. Czy postęp cywilizacji i techniki na pewno ma wyłącznie korzystny wpływ dla ludzkości? A może brniemy w ślepy zaułek, z którego niebawem trudno będzie się wydostać? Co dzieje się z naszą psychiką i zdrowiem? Jak rujnujemy kontakty interpersonalne?

Postęp cyfryzacji, techniki, komputerów ma na pewno ogromny wpływ na rozwój cywilizacji. Przeciętnemu śmiertelnikowi często trudno w ogóle pojąć, jak wiele rzeczy sterowanych jest za pomocą komputerów czy Internetu. Dobrze to czy źle? Zależy od punktu widzenia. Jak bardzo jesteśmy już od tego zależni? Kwestie sporne. Na pewno coraz bardziej. Czy jednak w codziennym życiu używanie smartfonów, komputerów, Internetu niosą wyłącznie pozytywne skutki?

Badania pokazują, że w ciągu dnia sięgamy i spoglądamy w telefon setki razy. Trudno w ogóle zliczyć, ile tego byłoby w ciągu roku. Myślicie, że nie tracimy przy tym czasu? Ile razy wyciągasz telefon odruchowo? Nic na nim nie masz, ale jesteś uzależniony. Masz nawyk sprawdzenia ekranu. Czy przypadkiem nic tam nie ma.

Nie musisz słyszeć powiadomień, żeby wyjąć smartfona z kieszeni. Sekunda do sekundy, minuta do minuty, tracisz mnóstwo czasu, dodatkowo przecież się rozpraszając. Ile razy myślałeś o czymś lub coś robiłeś, wyjąłeś nagle telefon i za chwile tamte myśli Ci uciekły? Czy to przypadkiem nie jest rujnujące dla naszej kreatywności? Zadaję jedynie pytania, sam wyciągaj wnioski.

Wiadomości na telefonach, Messenger czy wszelkie inne komunikatory. Ile tracimy na to czasu, niejako zastępując kontakty międzyludzkie? Ubolewam nad tym, jak rzadko spotykam się z ludźmi. No tak, przecież wystarczy raz na kilka miesięcy, w między czasie można wymienić kilka zdań w sieci. A i na to czasami brakuje nam czasu. No ale przecież jest tyle ważnych spraw, informacji, które nas pochłaniają. Zamiast napisać do znajomego czy zaproponować spotkanie, wolimy oglądać idiotyczne filmy na youtube czy czytać o tym, jakie ciuchy zakłada kolejna gwiazda polskich seriali.

Idziesz ulicą. Z daleka widzisz znajomą twarz. Może niekoniecznie jest to osoba, którą bardzo lubisz, ale w sumie normalnie zamienić z nią kilka zdań nie byłoby problemem. Ty jednak nie masz czasu, ochoty, zwyczajnie Ci nie zależy, żeby się do kogokolwiek odezwać. Przecież masz telefon, prawda? Wyjmujesz go i nagle udajesz, że masz niezwykle ważne połączenie i masę istotnych wiadomości do przeczytania. Robisz unik, na który z przyjacielem mamy swoją specyficzną nazwę. Pominę ją jednak tutaj. Znasz to?

Inny przykład? Jesteś na przystanku. Czekasz na autobus. Dosłownie kilka metrów od zwykłego rozkładu jazdy. Ty jednak wyjmujesz telefon i sprawdzasz odjazd autobusu w aplikacji mobilnej. Sam się na tym złapałem niejednokrotnie. No tak, przecież czegoś brakowało w tej ręce.

Czym jest szum informacyjny i medialny? Przez całą dobę jesteśmy atakowani informacjami. Czasami bez naszej zgody przychodzą nam powiadomienia o aktualnościach ze świata sportu, polityki, itp. Zdarza się, że na zasadzie algorytmów, dostosowane do naszych upodobań i historii przeglądania. Teoretycznie nic w tym złego. Ale czy czasami nie wpadamy w pułapkę konieczności przeglądania stron informacyjnych, by być na bieżąco? A co, jeśli nie jesteśmy? Nie odczuwamy lęku, niepokoju? A czy nadmiar informacji czasami nas po prostu nie irytuje? Nie czujesz w głowie przesytu? Nie zastanawiasz się, które wiadomości są rzetelne, a które należy przepuścić przez sito? W dobie pandemii koronawirusa jest to szczególnie widoczne. A ja znowu powtórzę – wyłącz telewizję i głupie strony, włącz myślenie. Wycisz się i zastanów. Od razu strach przemieni się w logiczne wnioski. Mam nadzieję.

Dlaczego uważam, że przez te wszystkie nowinki i sieć nie jesteśmy wolni? Bo to złodziej naszego czasu, często kreatywności, relacji międzyludzkich, które są niezbędne do szczęśliwego życia. Nie chodzi o to, że całkowicie krytykuję istnienie komputerów, cyfryzacji. Jest nam też potrzebna i pomocna. W momencie jednak uzależnienia, stajemy się ich więźniem.

Wiecie, co jest najgorsze? Że więźniem technologii jest już praktycznie każdy człowiek, zwłaszcza młodszego pokolenia. O współczesnej młodzieży nie ma się tu nawet co rozwodzić. Strach pomyśleć, jaka generacja z tego wyrośnie i do czego będzie przystosowana. Świat sterowanych robotów? Wcale nie trzeba do tego wszczepiania chipów.

Tak, jesteśmy niewolnikami technologii. Bez Internetu nie ma już świata. Bez komputerów tym bardziej. W momencie, kiedy się uzależnimy, z pewnością negatywnie wpływa to na nasze zdrowie i życie. A uzależnić się bardzo łatwo. Czy Ty przypadkiem nie jesteś niewolnikiem swojego telefonu, tabletu, laptopa?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.